sobota, 25 maja 2013

Rozdział 4

Zasnęłaś zmęczona płaczem. Kiedy się obudziłaś była już 11:37. Nie opłacało Ci się już iść do szkoły,więc wzięłaś laptop i weszłaś na twittera. Twoim oczom ukazało się dziwne zjawisko,w skrzynce miałaś tysiące wiadomości. Przeczytałaś pierwsze 15,każda z nich dotyczyła Justina. Dziewczyny życzyły Ci szczęścia,pisały,że Ci zazdroszczą,ale nie obyło się też bez gróźb. Troszkę się przestraszyłaś,więc wzięłaś telefon,który zostawił Ci chłopak i wybrałaś jego numer. Po kilku sygnałach usłyszałaś jego głos.
-Tak?
-Justin,to ja. Nie przeszkadzam?
-Och,nie kochanie. Nie przeszkadzasz. Coś się dzieje? - zapytał przejęty.
-Nie...tzn. w pewnym sensie. Dostałam wiele wiadomości z groźbami na twitterze i trochę się obawiam...
-No tak,spodziewałem się tego. Nie bój się,nikt nie zrobi Ci krzywdy,ale na wszelki wypadek załatwię Ci ochroniarza. Będzie czatował przed Twoim domem,jeździł za Tobą i w razie zagrożenia, ochroni Cię.
-Dobrze,dziękuję. Justin...mam pytanie. Tylko proszę,odpowiedz szczerze,to dla mnie ważne. - powiedziałaś stanowczo.
-Okej,pytaj śmiało. - odpowiedział chłopak.
-No więc...czy Ty jesteś pewny,że mnie kochasz? Czy nie zmienisz zdania? Ja strasznie się boję,że to wszystko to tylko jakieś zauroczenie. Boję się,że nie dałabym rady,kiedy mnie zostawisz...
-Kochanie...takie coś nie zdarza się często. Pokochałem Cię od razu,gdy tylko spojrzałem w Twoje oczy. Niby się nie znamy,ale ja czuję jakbyśmy byli ze sobą od zawsze. To przeznaczenie,kocham Cię. - odpowiedział czule.
-Ja Ciebie też kocham,bardzo mocno. Nie mogę się doczekać naszego spotkania.
-Ja też. To już jutro,mam dla Ciebie niespodziankę. Ale teraz muszę już kończyć,za 10 minut mam koncert. - powiedział Justin ze smutkiem w głosie.
-Dobrze. Zadzwonię po koncercie,chyba że nie będziesz miał czasu na rozmowę,ja zrozumiem.
-Kochanie,dla Ciebie zawsze będę miał czas. Czekam na telefon,pa. Kocham Cię.
-Też Cię kocham,pa. - odpowiedziałaś i rozłączyłaś się.
Zamknęłaś oczy i pogrążyłaś się w myślach. Przypomniałaś sobie wszystko,co wydarzyło się wczoraj. Właśnie uświadomiłaś sobie,jak ogromną moc mają słowa "Never Say Never". Teraz rozpoczynasz nowe życie,lepsze życie,z Justinem. Najgorsza będzie odległość między wami,ale dacie radę. Ale jest jeszcze jedna,ważna sprawa. Co powiesz wszystkim Beliebers? Wiele z nich pewnie teraz płacze,przeżywa to. Zresztą pewnie też byś to robiła na ich miejscu. Weszłaś na swojego bloga. Zaczęłaś pisać:
"Kochane siostry. Wiem,że wiele z was w pewien sposób zraniłam,ale proszę,nie czujcie się tak. Sama nadal jestem w szoku. Do tej pory byłam zwyczajną dziewczyną,która nad życie kocha Justina Biebera,tak jak każda z was. Żyłam tylko dla niego,dla jego głosu,dla jego uśmiechu. Marzyłam o nim. Tak było do wczoraj. To miał być najlepszy dzień w moim życiu i rzeczywiście taki był,chociaż całkiem inaczej go sobie wyobrażałam. Spełniły się WSZYSTKIE moje marzenia,co do jednego. Kocham Justina,a on kocha mnie,choć mnie nie zna. Ale pamiętajcie,że on kocha też was i to bardzo mocno. To,że teraz jest ze mną nie oznacza,że coś między wami się zmieni. Wręcz przeciwnie. Ja sama jestem Belieber,więc będę robiła wszystko,żeby pomóc wam w spełnianiu marzeń. Kocham was nad życie,Justin też. NEVER SAY NEVER and BELIEVE!"
Dodałam to i wyłączyłam laptopa. Za 3 godziny Justin kończy koncert,to dużo czasu,więc zdecydowałaś,że się prześpisz,wtedy czas szybciej zleci. Ustawiłaś budzik na 15:00 i zasnęłaś...

______________________________________________________________________________
Taki jakiś krótki rozdział,ale nie mam weny w ogóle,przepraszam :(
długo mnie tutaj nie było,teraz postaram się to nadrobić.

jeśli masz jakieś pytania dotyczące opowiadania,zapraszam tutaj http://ask.fm/ehehehss
to chyba tyle :))

1 komentarz: