sobota, 25 maja 2013

Rozdział 4

Zasnęłaś zmęczona płaczem. Kiedy się obudziłaś była już 11:37. Nie opłacało Ci się już iść do szkoły,więc wzięłaś laptop i weszłaś na twittera. Twoim oczom ukazało się dziwne zjawisko,w skrzynce miałaś tysiące wiadomości. Przeczytałaś pierwsze 15,każda z nich dotyczyła Justina. Dziewczyny życzyły Ci szczęścia,pisały,że Ci zazdroszczą,ale nie obyło się też bez gróźb. Troszkę się przestraszyłaś,więc wzięłaś telefon,który zostawił Ci chłopak i wybrałaś jego numer. Po kilku sygnałach usłyszałaś jego głos.
-Tak?
-Justin,to ja. Nie przeszkadzam?
-Och,nie kochanie. Nie przeszkadzasz. Coś się dzieje? - zapytał przejęty.
-Nie...tzn. w pewnym sensie. Dostałam wiele wiadomości z groźbami na twitterze i trochę się obawiam...
-No tak,spodziewałem się tego. Nie bój się,nikt nie zrobi Ci krzywdy,ale na wszelki wypadek załatwię Ci ochroniarza. Będzie czatował przed Twoim domem,jeździł za Tobą i w razie zagrożenia, ochroni Cię.
-Dobrze,dziękuję. Justin...mam pytanie. Tylko proszę,odpowiedz szczerze,to dla mnie ważne. - powiedziałaś stanowczo.
-Okej,pytaj śmiało. - odpowiedział chłopak.
-No więc...czy Ty jesteś pewny,że mnie kochasz? Czy nie zmienisz zdania? Ja strasznie się boję,że to wszystko to tylko jakieś zauroczenie. Boję się,że nie dałabym rady,kiedy mnie zostawisz...
-Kochanie...takie coś nie zdarza się często. Pokochałem Cię od razu,gdy tylko spojrzałem w Twoje oczy. Niby się nie znamy,ale ja czuję jakbyśmy byli ze sobą od zawsze. To przeznaczenie,kocham Cię. - odpowiedział czule.
-Ja Ciebie też kocham,bardzo mocno. Nie mogę się doczekać naszego spotkania.
-Ja też. To już jutro,mam dla Ciebie niespodziankę. Ale teraz muszę już kończyć,za 10 minut mam koncert. - powiedział Justin ze smutkiem w głosie.
-Dobrze. Zadzwonię po koncercie,chyba że nie będziesz miał czasu na rozmowę,ja zrozumiem.
-Kochanie,dla Ciebie zawsze będę miał czas. Czekam na telefon,pa. Kocham Cię.
-Też Cię kocham,pa. - odpowiedziałaś i rozłączyłaś się.
Zamknęłaś oczy i pogrążyłaś się w myślach. Przypomniałaś sobie wszystko,co wydarzyło się wczoraj. Właśnie uświadomiłaś sobie,jak ogromną moc mają słowa "Never Say Never". Teraz rozpoczynasz nowe życie,lepsze życie,z Justinem. Najgorsza będzie odległość między wami,ale dacie radę. Ale jest jeszcze jedna,ważna sprawa. Co powiesz wszystkim Beliebers? Wiele z nich pewnie teraz płacze,przeżywa to. Zresztą pewnie też byś to robiła na ich miejscu. Weszłaś na swojego bloga. Zaczęłaś pisać:
"Kochane siostry. Wiem,że wiele z was w pewien sposób zraniłam,ale proszę,nie czujcie się tak. Sama nadal jestem w szoku. Do tej pory byłam zwyczajną dziewczyną,która nad życie kocha Justina Biebera,tak jak każda z was. Żyłam tylko dla niego,dla jego głosu,dla jego uśmiechu. Marzyłam o nim. Tak było do wczoraj. To miał być najlepszy dzień w moim życiu i rzeczywiście taki był,chociaż całkiem inaczej go sobie wyobrażałam. Spełniły się WSZYSTKIE moje marzenia,co do jednego. Kocham Justina,a on kocha mnie,choć mnie nie zna. Ale pamiętajcie,że on kocha też was i to bardzo mocno. To,że teraz jest ze mną nie oznacza,że coś między wami się zmieni. Wręcz przeciwnie. Ja sama jestem Belieber,więc będę robiła wszystko,żeby pomóc wam w spełnianiu marzeń. Kocham was nad życie,Justin też. NEVER SAY NEVER and BELIEVE!"
Dodałam to i wyłączyłam laptopa. Za 3 godziny Justin kończy koncert,to dużo czasu,więc zdecydowałaś,że się prześpisz,wtedy czas szybciej zleci. Ustawiłaś budzik na 15:00 i zasnęłaś...

______________________________________________________________________________
Taki jakiś krótki rozdział,ale nie mam weny w ogóle,przepraszam :(
długo mnie tutaj nie było,teraz postaram się to nadrobić.

jeśli masz jakieś pytania dotyczące opowiadania,zapraszam tutaj http://ask.fm/ehehehss
to chyba tyle :))

czwartek, 16 maja 2013

Rozdział 3

Kiedy już trochę ochłonęliście Justin zaprosił Cię do hotelu. Stwierdziłaś,że lepiej będzie,jak pojedziecie do Ciebie,bo nie chciałaś,żeby obserwowali was paparazzi i Belieberki. Zadzwoniłaś po mamę. Na szczęście szybko przyjechała. Musieliście wychodzić z areny wyjściem ewakuacyjnym. Gdy weszłaś razem z Justinem do samochodu Twoja mama była w szoku.
-Mamo,opowiem Ci później - powiedziałaś.
Kiwnęła niepewnie głową w odpowiedzi. Całą drogę jechaliście w ciszy. Próbowałaś poukładać sobie wszystkie myśli. Nadal myślałaś,że śnisz. Odwróciłaś się,Justin tam siedział, czyli to prawda. Dojechaliście do domu. Zaprowadziłaś chłopaka do swojego pokoju. Wchodząc rozglądał się na wszystkie strony. Oglądał plakaty,na których znajdowała się jego osoba. Wziął do ręki płyty,książki i różne rzeczy związane z nim,które znajdywały się w Twoim pokoju. Był w szoku. Spojrzał na Twoje łóżko,nawet na pościeli był jego wizerunek.
-Ona...ona mnie kocha - powiedział sobie pod nosem,ale i tak go usłyszałaś.
-Tak, Justin,kocham Cię... od zawsze. Dlatego nie dziw mi się,że nie mogę uwierzyć w to,co się dzisiaj wydarzyło.
Chłopak podszedł do Ciebie niepewnym krokiem.
-A co zawsze powtarzam wam-moim Beliebers? - zapytał.
-"Believe"...ale zrozum,ja...po prostu teraz spełniają się wszystkie moje najskrytsze marzenia. Wszyscy mówili mi,że nigdy Cię nie zobaczę,nie poznam...a teraz? Jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie,chociaż może tego po mnie nie widać,bo nadal jestem w szoku - odpowiedziałaś.
-Wiem,rozumiem Cię. Dlatego zrobię wszystko,żeby było dobrze - powiedział Justin chwytając Twoją dłoń i całując ją delikatnie.
Stałaś chwilkę nic nie mówiąc i nagle dotarło do Ciebie wszystko,co się dzisiaj wydarzyło. Wskoczyłaś Justinowi na ręce łapiąc go za kark.
-Kocham Cię. Kocham Cię najbardziej na świecie. Nie wiem,jak mam dziękować Bogu za to,że uczynił ze mnie najszczęśliwszą osobą na Ziemi - powiedziałaś i pocałowałaś go w usta. Poczułaś,że chłopak się uśmiecha. -Jejku,przez to wszystko zapomniałam zapytać. Pewnie jesteś strasznie głodny. Chodźmy na dół,moja mama coś nam ugotuje.
-Zgoda,bo już mi w brzuchu burczy - zaśmiał się Justin.
Zeszliście na dół. Justin przedstawił się Twojej mamie,choć ona bardzo dobrze go znała. Kiedy ona poszła usmażyć wam naleśniki,wy usiedliście na kanapie w salonie i włączyliście telewizor. Właśnie leciały wiadomości. Nagle na ekranie ukazało się wasze zdjęcie.
-Co?! Kiedy oni zdążyli je zrobić?! - krzyknęłaś.
-Spokojnie,kochanie. Musisz się przyzwyczaić do tego,że teraz na każdym kroku będziesz fotografowana. W końcu jesteś dziewczyną Justina Biebera - zaśmiał się chłopak.
-Nie jestem - odpowiedziałaś zadziornie.
-Nie? A więc,czy chciałabyś zostać moją dziewczyną? - zapytał i posadził Cię sobie na kolanach. Nachylił Twoją głowę i pocałował Cię namiętnie.
-Nie...słabo całujesz - zażartowałaś.
-Tak? - położył Cię na łóżku,schylił się i złączył wasze usta. Robił to tak doskonale,że aż zadrżałaś. Justin chyba to poczuł,bo zaśmiał się. -Nadal uważasz,że słabo całuję?
-Nie. Teraz było o wiele lepiej. A więc...zgadzam się. Chcę być Twoją dziewczyną,chociaż nadal uważam,że śnię - odpowiedziałaś.
-To jest rzeczywistość,skarbie... - szepnął Ci do ucha.
Usłyszeliście,jak mama woła was na naleśniki,więc udaliście się do jadalni. Zjedliście szybko,bo oboje byliście głodni. Po zjedzeniu Justin podziękował i poprosił,żebyście poszli na górę. Kiedy dotarliście do Twojego pokoju chłopak objął Cię w talii i spojrzał na Ciebie smutnym wzrokiem.
-Kochanie...za godzinę wylatuję z Polski. Jutro mam koncert we Francji - zauważył,że łzy napłynęły Ci do oczu. -Ale spokojnie. Obiecuję Ci,że zobaczymy się za dwa dni. Będę miał tygodniową przerwę,więc przylecę do Ciebie albo zabiorę Cię do siebie. Zostawię Ci mój drugi telefon,żebyś mogła do mnie dzwonić,bo z Twojego będzie strasznie drogo. Proszę,tylko nie płacz,nie rób mi tego. Chciałbym żebyśmy się dobrze poznali w trakcie mojej przerwy. Przemyśl wszystko,kiedy mnie nie będzie i postaraj się uwierzyć w to,co jest między nami. Jesteś moją dziewczyną,choć wcale się nie znamy,ale kocham Cię - pocałował Cię delikatnie.
-Też Cię kocham - odpowiedziałaś smutno - nawet nie wiesz,jak bardzo...
-Muszę już lecieć,Kenny zaraz tu będzie. Do zobaczenia wkrótce - przytulił Cię mocno,tak jakby trzymał swój cały świat w ramionach.
-Do zobaczenia - pocałowałaś go w usta.
Justin odszedł,zobaczyłaś przez okno,jak odjeżdża. Rzuciłaś się na łóżko i zaczęłaś płakać. Twoja mama to usłyszała i przybiegła do Ciebie.
-Kochanie,co się stało? - zapytała.
-Mamo,to wszystko tylko mi się śni,prawda? Justina tak naprawdę tutaj nie było i wcale nie jestem jego dziewczyną. Zaraz się obudzę i pojadę na jego koncert.
-Córeczko,to wszystko wydarzyło się naprawdę,to nie jest sen. Ale o tym,że jesteś dziewczyną Justina nie wiedziałam. Szczerze mówiąc nie wiem,czy to jest dobry pomysł. Przecież Ty go wcale nie będziesz widywać,a ja nie chcę,żebyś ciągle przez niego płakała.
-Mamo,jeśli to wszystko jest prawdą,to ja dam radę,obiecuję...
Mama wyszła z Twojego pokoju,a Ty nadal płakałaś. Nie mogłaś ogarnąć tego wszystkiego,co się wydarzyło. Za dużo jak na jeden dzień. To miał być tylko koncert,miałaś płakać razem z innymi Belieberkami,że widzisz i słyszysz Justina, następnie miałaś wrócić do domu i nadal płakać ze szczęścia i z tęsknoty za nim...a co się stało? Jesteś dziewczyną Justina Biebera. Tak, Ty nią jesteś. Nikt inny,żadna sławna i piękna dziewczyna,tylko Ty,zwyczajna szesnastoletnia Belieberka,która kocha Justina nad życie...



________________________________________________________________
Troszkę mi nie wyszedł ten rozdział,więc przepraszam.
Postaram się,żeby następny był lepszy :)
Jeśli to czytasz,to zostaw jakiś komentarz,chciałabym zobaczyć ile was jest i czy w ogóle ktoś jest :)
Wszelkie pytania tutaj - http://ask.fm/ehehehss

wtorek, 14 maja 2013

Rozdział 2

Kiedy Justin zniknął z Twoich oczu stałaś tam bez ruchu z jakieś dobre 5 minut. W końcu dotarło do Ciebie to,co się właśnie wydarzyło i powoli ruszyłaś na swoje miejsce na widowni. Po drodze zaczepiały Cię inne dziewczyny. Pytały,czy Justin naprawdę Cię pocałował,co do Ciebie mówił i chciały zrobić sobie z Tobą zdjęcie. Byłaś w takim szoku,że nie mogłaś wydusić z siebie ani słowa,więc potakiwałaś tylko głową. Po tym całym "zamieszaniu" doszłaś na swoje miejsce i spojrzałaś na scenę. Justin śpiewał właśnie "Be Alright" i miałaś wrażenie,że śpiewa to tylko dla Ciebie. "Nie,na pewno nie. To wszystko to pewnie jakiś głupi żart. Może nagrali to,co się tam wydarzyło,a później puszczą to w telewizji w programie typu "Mamy Cię!". No,bo co taki Justin może widzieć we mnie - zwyczajnej dziewczynie z małego miasta? Nie,to musi być jakieś nieporozumienie."-myślałaś. Przez cały koncert nie mogłaś skupić się na żadnej piosence,zastanawiałaś się nad tym,co wydarzy się za kulisami po występie. Byłaś ciekawa,co zrobi i powie Justin. Obawiałaś się,że kiedy tam pójdziesz,on razem ze swoimi znajomymi Cię wyśmieje. "Nie,Justin taki nie jest. Więc czy to jednak prawda? Zakochał się w zwyczajnej szesnastoletniej dziewczynie? I to tak od pierwszego wejrzenia? Jak to możliwe?"- myśli kumulowały się w Twojej głowie. Po dwóch godzinach nastąpił koniec koncertu. Gwiazdor pożegnał się ze wszystkimi i zszedł ze sceny. Nagle całą arenę ogarnął smutek,prawie wszyscy płakali. Ty nie mogłaś,stałaś w miejscu i przyglądałaś się temu. Po chwili ruszyłaś w stronę miejsca,w którym miałaś spotkać się z Justinem. Nogi miałaś jak z waty,w każdej chwili mogłaś upaść. Poczułaś jak ktoś zakrywa dłońmi Twoje oczy. Dreszcze przeszyły Twoje ciało. Usłyszałaś cichy śmiech,który bardzo dobrze znałaś z internetu. Rozpoznałaś Justina. Odwróciłaś się w jego stronę,spojrzałaś mu w oczy i zaczęłaś płakać.
-Kochanie,co się dzieje? - zapytał chłopak troskliwym głosem.
-No,bo ja nic z tego nie rozumiem. Co ja robię tutaj,za sceną? W dodatku z Tobą- Justinem Bieberem?! To jakiś żart,prawda?- zapytałaś.
-Nie,to nie jest żaden żart. Ja sam nie do końca rozumiem co się dzieje. Po prostu kiedy tam na scenie spojrzałem w Twoje oczy...coś we mnie strzeliło. Ja się chyba zakochałem...w Tobie,w Twoich oczach. Ja wiem,że to bardzo dziwnie brzmi,ale tak jest,uwierz mi.
Stałaś z otwartą buzią i nie wiedziałaś,co powiedzieć. Łzy nagle przestały wypływać z Twoich oczu. Justin podszedł do Ciebie bliżej i chwycił Cię lekko za głowę bawiąc się Twoimi włosami.
-Proszę,uwierz mi...- powiedział i złączył wasze usta.
Gorąca fala przeszyła Cię od stóp do głowy,miałaś motylki w brzuchu. Przerwałaś pocałunek.
-Chciałabym Ci uwierzyć,ale naprawdę to jest nierealne. Przez te wszystkie lata marzyłam o Tobie każdego dnia. Zawsze sercem byłam przy Tobie,choć o tym nie wiedziałeś. Dzięki Tobie żyję. To Ty stałeś się moim życiem. Powoli zaczęłam godzić się z tym,że nigdy nie będziesz mój. Myślałam nawet,że Cię nie spotkam. A teraz? Stoję z Tobą za kulisami,a Ty-Justin Bieber- mówisz mi,że się we mnie zakochałeś. Przecież to wszystko jest jak sen,piękny sen...-powiedziałaś.
Zauważyłaś,że chłopak ma łzy w oczach. Myślał chwilę,po czym powiedział:
-Kochanie...ja czułem Twoją obecność. Czuję obecność każdej z moich Beliebers. Jesteście dla mnie wszystkim,rozumiesz? To dzięki wam jestem tym,kim jestem. Z małego chłopca grającego na gitarze pod teatrem zmieniłem się w dojrzałego dziewiętnastolatka,którego kocha ponad połowa dziewczyn na całym świecie. Też nie mogłem w to uwierzyć. Tak samo,jak Ty teraz nie możesz uwierzyć w to,że Cię kocham. Jesteś wyjątkowa. Jeszcze nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny,jak Ty,choć wcale Cię nie znam. Jeśli się zgodzisz,zrobię wszystko,żebyś uwierzyła,że moje uczucia do Ciebie są prawdziwe.
Po tych słowach przytulił Cię mocno. Znowu płakałaś.
-A i jeszcze jedno. Proszę,nie płacz więcej. Chciałbym w końcu zobaczyć jak wyglądasz,kiedy się uśmiechasz.
Zaśmiałaś się i spojrzałaś mu prosto w oczy. Uśmiechnęłaś się.
-Jesteś piękna- stwierdził Justin patrząc na Ciebie i nie mogąc oderwać wzroku. Chwycił Twoją dłoń,zbliżył swoje usta do Twoich i po raz kolejny tego dnia Cię pocałował.

Rozdział 1

Wtorek. Tak,to dzisiaj zobaczysz chłopaka,o którym marzysz codziennie od kilku lat. Przypominasz sobie dzień, w którym po raz pierwszy ujrzałaś go na youtube. Mały Justin siedzący pod teatrem, grający na gitarze i śpiewający tym swoim słodkim,wysokim głosem. Później były kolejne filmiki, od piosenki "One Time" do najnowszej płyty "Believe". Nagle uświadamiasz sobie, że ten chłopak jest dla Ciebie wszystkim. Śledzisz jego życie dzień w dzień, dzięki niemu masz siłę na to, by żyć. To on nauczył Cię, że jeśli się chce, można wszystko, trzeba w to tylko uwierzyć. Jeszcze nie tak dawno rozpaczałaś, że nigdy Go nie zobaczysz, a tu proszę. Never say never, Justin będzie miał koncert w Polsce. Nadal jesteś w szoku, nie dociera to do Ciebie, choć już nadszedł ten dzień. Leżysz oszołomiona w łóżku, wstajesz gwałtownie i biegniesz do łazienki się ogarnąć. Ubierasz fioletową koszulkę z wizerunkiem swojego idola, krótkie jeansowe spodenki oraz fioletowe trampki. Nie malujesz się, wolisz być naturalna, tak jak lubi Justin. Myjesz zęby. Rozczesujesz swoje długie brązowe włosy. Są proste naturalnie, więc nie musisz marnować czasu na prostowanie ich. Perfumujesz się i wracasz do swojego pokoju. Wyjmujesz z szafy przygotowany wcześniej transparent z napisem: "Justin, you're my everything! I LOVE YOU!" ("Justin, jesteś dla mnie wszystkim! KOCHAM CIĘ!"). Jesteś gotowa, schodzisz na dół. Mama czeka na Ciebie ze śniadaniem. "Mamo, nie mogę jeść z tych nerwów, przepraszam. Lepiej już jedźmy, nie chcę się spóźnić". Mama pokręciła głową, spojrzała na Ciebie i lekko się uśmiechnęła: "No dobrze. Wezmę tylko torebkę. Idź już do samochodu.". Włożyłaś transparent na tylne siedzenie, a sama usiadłaś z przodu. Włożyłaś do radia płytę "Believe" i wsłuchałaś się w nią nadal niedowierzając, że już niedługo usłyszysz ten głos na żywo. Mama weszła do samochodu, ruszyłyście. Jechałyście około godziny, bo były straszne korki. Kiedy dojechałyście wyszłaś z samochodu, wyjęłaś transparent i poszłaś pożegnać się z mamą. "Baw się dobrze kochanie i nie płacz za bardzo" - uśmiechnęła się i ucałowała Cię w policzek. "Będzie ciężko" - odpowiedziałaś i pomachałaś do niej ręką odchodząc. Przed wejściem do areny były już tysiące dziewczyn. Wszystkie przyjaźnie się do Ciebie uśmiechały, w końcu to Twoje siostry. Ku Twojemu zaskoczeniu było tam też wielu chłopaków. Poszłaś na chwilkę na bok, ponieważ zrobiło Ci się słabo. Usiadłaś na chodniku. Byłaś smutna, bo bardzo chciałaś mieć bilet m&g, żeby móc chociaż dotknąć Justina. Niestety Twoja mama nie miała aż tylu pieniędzy, więc miałaś miejsce na trybunach bocznych. No nic, ważne, że w ogóle możesz tam być. To będzie najlepszy dzień w Twoim życiu, na pewno. Nagle usłyszałaś hałas i zobaczyłaś, że ludzi ubywa. "Wpuszczają już do środka" - pomyślałaś. Pobiegłaś tam szybko i razem ze wszystkimi weszłaś do areny. Ochroniarze przydzielili was do odpowiednich sektorów. Nie miałaś najlepszego miejsca, ale Justina uda Ci się zobaczyć. Staliście tak wszyscy z godzinę. Nagle zaczęło się odliczanie. 10,9,8... dreszcze przeszyły Twoje ciało. 3,2,1! Justin wleciał na skrzydłach, łzy napłynęły Ci do oczu, wszyscy zaczęli piszczeć, a Ty razem z nimi. Nie wiedziałaś co się dzieje, było Ci strasznie gorąco. Rozwinęłaś swój transparent. Justin zaczął śpiewać. Kiedy usłyszałaś ten cudowny, lekki głos, myślałaś, że to sen. Przecież to niemożliwe, że właśnie jesteś na koncercie chłopaka, o którego spotkaniu do tej pory mogłaś tylko marzyć. Płakałaś strasznie, jakaś dziewczyna podeszła do Ciebie i mocno Cię przytuliła. Odwzajemniłaś uścisk i podziękowałaś jej. "Daj spokój, przecież jesteśmy siostrami. Kocham Cię." - powiedziała dziewczyna. Łzy wzruszenia zaczęły spływać po Twojej twarzy. "Też Cię kocham, nawet nie wiesz jak bardzo". Kiedy już się uspokoiłaś spojrzałaś na Justina. Jego idealne ruchy, swoboda z jaką poruszał się po scenie. I jeszcze ten perfekcyjny głos. Jest Twoim ideałem, to pewne. Śpiewałaś razem z nimi i innymi ludźmi znajdującymi się w arenie. Czułaś ogromną więź z nimi wszystkimi, to Twoja rodzina, kochasz ich. Kiedy tak stałaś podeszła do Ciebie jakaś kobieta i zapytała Cię: "Do you want to be one less lonely girl?" Stałaś tam i nie wiedziałaś, co zrobić. Dopiero po chwili dotarły do Ciebie jej słowa. Cichym, drżącym głosem odpowiedziałaś "yes". Ona wzięła Cię za rękę i zaprowadziła za scenę. Justin skończył śpiewać "Beauty And A Beat" i zaczął "One Less Lonely Girl". Miałaś ciarki i cała się trzęsłaś. Po chwili przyszli po Ciebie tancerze i poszłaś z nimi na scenę. Zaczęłaś płakać. Nagle ktoś delikatnie zaczął  ocierać Twoje łzy i lekko podniósł Twój podbródek do góry. Ujrzałaś Justina, uśmiechnął się do Ciebie i powiedział: "Don't cry baby." ("Nie płacz kochanie"). Oczywiście zaczęłaś płakać jeszcze bardziej. Justin chwycił Twoją dłoń i zaprowadził Cię na tron. Usiadłaś na nim, a chłopak nałożył Ci na głowę wianek. Zaczął śpiewać. Nagle spojrzał Ci prosto w oczy i przerwał śpiewanie. Patrzył tak przez chwilę, Ty również. Po prostu siedzieliście jak zaczarowani. Chciałaś, aby ta chwila trwała wiecznie. Nagle Justin zbliżył się do Ciebie i delikatnie pocałował w usta. Byłaś w szoku, nie mogłaś się ruszyć. Wszyscy zamilkli. Chłopak kontynuował śpiewanie, ale nadal patrzył Ci prosto w oczy gładząc ciągle Twój policzek. Myślałaś, że śnisz. Oto siedzisz na scenie, a obok Ciebie siedzi Justin, który przed chwilą Cię pocałował, a teraz śpiewa Ci piosenkę i gładzi Twój policzek. To było tak piękne, że aż niemożliwe. A jednak, to prawda. Piosenka dobiegła końca. Chłopak chwycił Twoją dłoń i powoli opuściliście scenę. Justin stanął przed Tobą, spojrzał na Ciebie i powiedział: "I don't know how this is possible, but I love you." ("Nie wiem jak to jest możliwe, ale kocham Cię"). Ujął Twoją głowę w obie dłonie i namiętnie Cię pocałował. "Come here after the concert, I'll be waiting" ("przyjdź tutaj po koncercie, będę czekał") - powiedział i odszedł na scenę...

wstęp

Stwierdziłam,że jednak lepiej pisać to opowiadanie na blogu :) 
Za chwilkę dodam pierwszy rozdział,który pewnie kilka osób już widziało,a za 2 godzinki dodam drugi,który również mogliście już zobaczyć.
Bardzo zależy mi na waszej opinii,bo nie wiem,czy jest w ogóle sens to wszystko pisać. Więc jeśli tu jesteś i czytasz moje opowiadanie,to proszę napisz do mnie na tt (@loveeyyoujustin ) lub na aska ( http://ask.fm/ehehehss ). To chyba tyle,zapraszam do czytania :)